Kupujesz kilkuletni samochód. Licznik pokazuje 86 000 km. Auto wygląda dobrze, kierownica nie jest przesadnie wytarta, sprzedający zapewnia, że przebieg jest „oryginalny i do sprawdzenia”. Tylko co właściwie oznacza dziś „do sprawdzenia”?
W Polsce mamy już CEPiK, dane z badań technicznych i odczyty drogomierza podczas części kontroli drogowych. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy między kolejnymi oficjalnymi zapisami przebiegu mijają miesiące, a w przypadku samochodu sprowadzonego z zagranicy – gdy część historii auta znajduje się w innym państwie.
Unia Europejska chce te luki znacznie ograniczyć.
Jeśli przygotowywane przepisy wejdą w życie w kształcie zbliżonym do obecnie negocjowanego, przebieg samochodu może być zapisywany nie tylko podczas okresowego badania technicznego. Dane miałyby pochodzić także z warsztatów, a w przypadku nowoczesnych samochodów połączonych z siecią – bezpośrednio od ich producentów.
W praktyce może to oznaczać, że „cofnięcie licznika przed sprzedażą” stanie się znacznie łatwiejsze do wykrycia.
Ale uspokajamy: we wrześniu 2026 roku nie są to jeszcze przepisy obowiązujące polskich kierowców. Trwa unijny proces legislacyjny.
Dla polskiego kierowcy sam fakt zapisywania przebiegu nie jest żadną nowością.
Podczas badania technicznego diagnosta odczytuje wskazanie drogomierza, a informacja trafia do Centralnej Ewidencji Pojazdów. Dane dotyczące stanów licznika z badań technicznych są w Polsce gromadzone od 2014 roku. Informacje o odczytach dokonanych podczas kontroli drogowych są natomiast gromadzone od 2020 roku. Historię pojazdu można później sprawdzić m.in. za pomocą państwowej usługi Historia Pojazdu.
Dlatego samochód, który podczas badania miał przykładowo 214 000 km, a rok później pojawia się ze wskazaniem 146 000 km, natychmiast wzbudza pytania.
To jednak wciąż system oparty przede wszystkim na kolejnych punktach kontrolnych.
I właśnie pomiędzy tymi punktami pozostaje miejsce, które Komisja Europejska chce obecnie znacznie zmniejszyć.
W kwietniu 2025 roku Komisja Europejska przedstawiła szeroki pakiet zmian dotyczących badań technicznych pojazdów. Jedna z propozycji dotyczy bezpośrednio walki z manipulowaniem przebiegiem.
Pierwotny projekt zakładał, że odczyty drogomierza miałyby być rejestrowane w krajowej bazie także wtedy, gdy pojazd trafia do podmiotu wykonującego odpłatną naprawę lub czynności serwisowe. Komisja zaproponowała również, aby producenci samochodów połączonych z siecią regularnie przekazywali odczyty przebiegu takich pojazdów.
W maju 2026 roku sprawa poszła dalej.
Parlament Europejski poparł rozpoczęcie negocjacji z Radą UE dotyczących zmian w przepisach o badaniach technicznych. Europosłowie poparli również pomysł rozszerzenia systemu gromadzenia przebiegu, choć zaproponowali ograniczenie obowiązku dotyczącego warsztatów – według stanowiska Parlamentu zapis miałby dotyczyć napraw trwających dłużej niż godzinę, aby nie obciążać nadmiernie mniejszych przedsiębiorców.
I tutaj pojawia się rozwiązanie, które może zrobić największą różnicę.
Nie chodzi oczywiście o wysyłanie informacji o tym, gdzie kierowca pojechał na zakupy albo o której wrócił do domu.
Chodzi o stan drogomierza.
Zgodnie ze stanowiskiem Parlamentu Europejskiego producenci samochodów połączonych z siecią mieliby przekazywać odczyty przebiegu co trzy miesiące od daty pierwszej rejestracji pojazdu.
To ogromna różnica w porównaniu z sytuacją, w której w historii auta mamy tylko zapis:
2025 – 82 000 km
i kolejny:
2026 – 101 000 km.
Jeżeli pomiędzy nimi pojawią się kolejne wiarygodne odczyty, historia może wyglądać np. tak:
styczeń – 82 000 kmkwiecień – 87 600 kmlipiec – 93 200 kmpaździernik – 98 400 kmgrudzień – 101 000 km.
A teraz wyobraźmy sobie, że przed sprzedażą ktoś ustawia licznik na 72 000 km.
Taka zmiana nie oznaczałaby już próby oszukania jednego wpisu z poprzedniego badania technicznego.
Musiałaby „wymazać” całą serię wcześniejszych danych.
I właśnie na tym polega siła projektowanego systemu.
Drugi element zmian dotyczy warsztatów.
Dzisiaj zwykła wymiana klocków hamulcowych, naprawa zawieszenia czy większy serwis nie oznaczają automatycznie powstania państwowego wpisu przebiegu porównywalnego z odczytem dokonanym podczas badania technicznego.
UE chce to zmienić.
Parlament Europejski opowiedział się za tym, aby warsztaty rejestrowały stan drogomierza samochodów osobowych i dostawczych przy naprawach przekraczających określony zakres – w stanowisku Parlamentu przyjęto kryterium naprawy trwającej ponad godzinę.
Gdyby takie rozwiązanie weszło w życie, przebieg samochodu mógłby pozostawiać ślady w systemie znacznie częściej.
Badanie techniczne.
Serwis.
Kolejne badanie.
Naprawa zawieszenia.
Odczyt przekazany przez producenta.
Następny serwis.
W efekcie zamiast kilku pojedynczych liczb powstawałaby znacznie dokładniejsza oś życia samochodu.
I tutaj dochodzimy do czegoś szczególnie ważnego dla polskiego rynku.
W przypadku samochodu użytkowanego od początku w Polsce mamy już stosunkowo dużo danych w CEP.
Znacznie trudniejsza sytuacja występuje przy samochodzie, który kilka lat jeździł np. w Belgii, Niemczech, Francji czy Holandii, a następnie został sprowadzony do Polski.
Problemem nie jest wyłącznie to, czy dane istnieją.
Problemem jest również to, czy systemy poszczególnych państw mogą je sprawnie między sobą wymieniać.
Komisja Europejska zaproponowała dlatego połączenie krajowych systemów zawierających historię przebiegu poprzez unijną infrastrukturę wymiany danych MOVE-HUB. Uprawnione organy oraz stacje badające pojazdy w innych państwach miałyby uzyskiwać dostęp do odpowiednich informacji o historii auta.
To może mieć ogromne znaczenie przy samochodach używanych sprowadzanych do Polski.
Wyobraźmy sobie auto, które w Niemczech miało:
2024 – 168 000 km,2025 – 187 000 km,
po czym kilka miesięcy później trafia do sprzedaży w Polsce z przebiegiem:
119 000 km.
Im sprawniejsza będzie wymiana informacji między państwami, tym trudniej będzie sprawić, aby zagraniczna część historii samochodu po prostu „zniknęła” po przekroczeniu granicy.
Nie.
To bardzo ważne, ponieważ wokół nowych unijnych przepisów regularnie pojawiają się informacje przedstawiające planowane rozwiązania tak, jak gdyby już zaczęły obowiązywać.
Na dzień publikacji tego artykułu, czyli we wrześniu 2026 roku, omawiane rozwiązania są częścią trwającego procesu legislacyjnego UE.
Parlament Europejski 21 maja 2026 roku zatwierdził mandat do rozpoczęcia negocjacji z Radą. Nie oznacza to jednak automatycznego wejścia nowych zasad w życie. Ostateczny tekst musi zostać uzgodniony w ramach unijnej procedury legislacyjnej, a następnie – jako zmiana dyrektywy – wdrożony do przepisów państw członkowskich.
Dlatego nie należy dzisiaj mówić kierowcy:
„Od teraz każdy warsztat wysyła Twój przebieg do Brukseli”.
To nieprawda.
Ale równie nieprawdziwe byłoby stwierdzenie, że „nic się nie dzieje”.
Dzieje się – i kierunek zmian jest bardzo wyraźny.
Niższy stan drogomierza nie zawsze musi oznaczać, że ktoś przygotowywał samochód do nieuczciwej sprzedaży.
Drogomierz może ulec awarii. W określonych sytuacjach polskie prawo pozwala na jego wymianę.
Nie oznacza to jednak, że można po prostu zamontować inny licznik i zapomnieć o sprawie.
Po legalnej wymianie drogomierza właściciel lub posiadacz pojazdu ma obowiązek w ciągu 14 dni przedstawić pojazd w stacji kontroli pojazdów w celu odczytu wskazania nowego drogomierza. Wymiana i odczyt są w ten sposób dokumentowane.
Dlatego sama różnica w danych wymaga wyjaśnienia – nie powinna być automatycznie traktowana jako dowód przestępstwa.
Tu również warto rozprawić się z jednym mitem.
Nie trzeba czekać na Unię Europejską, aby cofanie licznika było w Polsce nielegalne.
Art. 306a Kodeksu karnego stanowi, że osoba, która zmienia wskazanie drogomierza pojazdu mechanicznego lub ingeruje w prawidłowość jego pomiaru, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Co istotne – taka sama odpowiedzialność może dotyczyć osoby, która zleca wykonanie takiej czynności.
Nowe rozwiązania europejskie nie mają więc dopiero „zakazać cofania liczników”.
Mają przede wszystkim sprawić, że manipulowanie przebiegiem będzie łatwiejsze do wykrycia.
I to jest zasadnicza różnica.
Dla właściciela samochodu z prawdziwym przebiegiem prawdopodobnie przede wszystkim jedno: lepiej udokumentowaną historię pojazdu.
Znacznie więcej mogą natomiast zmienić dla osoby kupującej używany samochód.
Jeżeli ostateczne przepisy zachowają obecny kierunek zmian, możemy otrzymać system, w którym:
Parlament Europejski chce również, aby powstała wielojęzyczna unijna strona informująca kupujących, jak bezpłatnie uzyskać historię przebiegu używanego auta, także przy zakupach transgranicznych.
„Tylko 120 tysięcy przebiegu” brzmi dobrze w ogłoszeniu.
Nie mówi jednak jeszcze zbyt wiele o rzeczywistym stanie samochodu.
Znacznie ważniejsze jest to, czy przebieg układa się w logiczną, możliwą do potwierdzenia historię.
Jeżeli samochód miał trzy lata temu 175 tys. km, później 191 tys., a dzisiaj sprzedający pokazuje 128 tys. km, nie należy zachwycać się tym, że „mało jeżdżony”.
Trzeba wyjaśnić, co się wydarzyło.
Podobnie warto zachować ostrożność, gdy przez wiele lat nie ma żadnych wiarygodnych informacji o przebiegu, a samochód pojawia się na polskim rynku z wyjątkowo atrakcyjnym wynikiem na liczniku.
Sam wyświetlacz nie jest historią samochodu.
Jeszcze kilkanaście lat temu dla wielu kierowców przegląd oznaczał głównie pieczątkę w dowodzie rejestracyjnym.
Dzisiaj badanie techniczne jest coraz bardziej elementem cyfrowego systemu informacji o pojeździe.
Diagnosta identyfikuje samochód, odnotowuje wynik badania i stan drogomierza, a dane pozostają w ewidencji.
Planowane rozwiązania europejskie mają pójść znacznie dalej – połączyć informacje powstające w różnych momentach życia samochodu i ułatwić ich wymianę pomiędzy państwami.
Czy wszystkie obecne propozycje wejdą w życie dokładnie w takim kształcie?
Tego jeszcze nie wiemy.
Ale jedno jest już dziś bardzo prawdopodobne: era samochodu, którego prawdziwy przebieg można było łatwo zgubić gdzieś pomiędzy jednym krajem, drugim warsztatem i kolejnym przeglądem, stopniowo dobiega końca.
Badanie techniczne to nie formalność i nie kolejna data do odhaczenia w kalendarzu. To moment, w którym można wykryć problemy wpływające na bezpieczeństwo pojazdu, a wykonane badanie staje się również częścią jego udokumentowanej historii.
Jeżeli zbliża się termin badania technicznego Twojego samochodu, zapraszamy do Okręgowej Stacji Kontroli Pojazdów KROS w Konstantynowie Łódzkim.
A jeżeli kupujesz samochód używany – szczególnie sprowadzony z zagranicy – pamiętaj: warto sprawdzić nie tylko to, ile kilometrów pokazuje licznik, ale również czy cała historia pojazdu potwierdza, że właśnie tyle powinien pokazywać.
Tylu zadowolonych klientów
Tyle typów pojazdów przebadaliśmy
Tyle pokoleń klientów obsługujemy
Tyle pojazdów przebadaliśmy
Te liczby mówią same za siebie
KROS
KONSTANTYNÓW ŁÓDZKI
OKRĘGOWA STACJA KONTROLI POJAZDÓW
ul. Srebrzyńska 5/7
95-050 Konstantynów Łódzki
NIP 7311969563
REGON 100847265
TEL +48 42 211 10 59
www.stacja-kros.pl
e-mail: skpkonstantynow@gmail.com
Do stworzenia strony wykorzystano umiejętności zespołu ab-media.pl