Diagnosta sprawdzający samochód podczas badania technicznego – akcje serwisowe i nowe
17 września 2026

Nie zrobiłeś akcji serwisowej? Auto może nie przejść przeglądu – UE chce połączyć wezwania producentów z badaniem technicznym

Dostałeś kiedyś list od producenta samochodu z informacją, że trzeba zgłosić się do autoryzowanego serwisu? A może kupiłeś używane auto i nawet nie wiesz, czy kilka lat wcześniej producent nie ogłosił dla niego akcji przywoławczej?

Dziś wielu kierowców traktuje takie wezwanie trochę jak kolejne przypomnienie z serwisu. Samochód przecież jeździ. Nie świeci żadna kontrolka. Badanie techniczne jest ważne. Po co więc tracić czas?

W przyszłości takie podejście może skończyć się inaczej.
 

Unia Europejska pracuje nad zmianą przepisów dotyczących badań technicznych. Jednym z najbardziej interesujących pomysłów jest powiązanie okresowego badania technicznego samochodu z obowiązkowymi akcjami przywoławczymi producentów.

W określonych przypadkach niewykonana akcja mogłaby oznaczać jedno:

samochód nie otrzyma pozytywnego wyniku badania technicznego.

I nie chodzi o wymianę oleju, spóźniony przegląd w ASO ani brak pieczątki w książce serwisowej.

Chodzi o wady, które mogą stwarzać poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi albo środowiska.
 

Akcja serwisowa to nie to samo co zwykły serwis

Najpierw ważne rozróżnienie.

Producent samochodu może organizować różnego rodzaju kampanie techniczne. Część dotyczy niewielkich poprawek, aktualizacji oprogramowania czy elementów, które nie mają bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo.

Ale są również obowiązkowe akcje przywoławcze związane z wadami mogącymi powodować realne zagrożenie.

Przykłady wcale nie są teoretyczne.

Transportowy Dozór Techniczny publikuje w Polsce informacje o akcjach dotyczących między innymi wad układów hamulcowych, pasów bezpieczeństwa, instalacji elektrycznych czy elementów, których uszkodzenie może prowadzić nawet do pożaru pojazdu.

W takich przypadkach producent może wzywać właścicieli konkretnych egzemplarzy na naprawę.

Problem polega na tym, że nie każdy samochód rzeczywiście do serwisu trafia.
 

Samochód zmienił właściciela i informacja gdzieś zaginęła

Wyobraźmy sobie kilkuletnie auto.

Pierwszy właściciel kupił je w salonie. Później samochód został sprzedany, następnie trafił do komisu, a później ponownie zmienił właściciela.

W międzyczasie producent ogłasza akcję przywoławczą.

Informacja mogła zostać wysłana do poprzedniego właściciela. Mogła trafić na nieaktualny adres. Ktoś mógł ją przeczytać i odłożyć „na później”.

Nowy właściciel może więc przez kilka lat jeździć samochodem, nie mając pojęcia, że konkretnie jego egzemplarz powinien zostać naprawiony.

I właśnie ten problem UE chce częściowo rozwiązać za pomocą stacji kontroli pojazdów.
 

Numer VIN może powiedzieć więcej, niż myślisz

Akcje przywoławcze nie dotyczą zazwyczaj wszystkich samochodów danego modelu.

Mogą obejmować określone roczniki, wersje, partie produkcyjne albo nawet bardzo konkretną grupę pojazdów.

Dlatego podstawą identyfikacji jest VIN.

To właśnie po numerze VIN można ustalić, czy dany samochód podlega konkretnej kampanii producenta.

W projektowanym systemie odpowiednie informacje miałyby docierać do organów odpowiedzialnych za badania techniczne i dalej do stacji kontroli pojazdów.

Diagnosta nie musiałby więc zgadywać, czy „ten model miał kiedyś jakąś akcję”.

System miałby wskazywać, czy konkretny samochód przedstawiony do badania ma nadal niewykonaną obowiązkową akcję przywoławczą.
 

I tutaj zaczyna się największa zmiana

W stanowisku przyjętym przez komisję transportu Parlamentu Europejskiego pojawiło się rozwiązanie, zgodnie z którym podczas okresowego badania samochód miałby być sprawdzany pod kątem niewykonanych obowiązkowych akcji przywoławczych.

Jeżeli aktywna akcja dotyczyłaby poważnej lub niebezpiecznej usterki wpływającej na bezpieczne użytkowanie pojazdu, zdrowie ludzi albo środowisko, samochód mógłby nie przejść badania do czasu wykonania naprawy.

Brzmi radykalnie?

Z punktu widzenia konstrukcji nowych przepisów logika jest prosta.

Jeżeli producent oficjalnie ustalił, że konkretny element samochodu może być niebezpieczny i wezwał pojazd do naprawy, a właściciel tej naprawy nie wykonał, samo sprawdzenie auta przez diagnostę może nie wystarczyć do uznania problemu za rozwiązany.
 

Czy każda niewykonana akcja oznaczałaby negatywny wynik?

Nie. I to bardzo ważne.

Nie należy interpretować nowych propozycji w ten sposób, że każda akcja producenta automatycznie zakończy się negatywnym wynikiem badania.

W pracach legislacyjnych mowa jest przede wszystkim o obowiązkowych kampaniach związanych z wadami zakwalifikowanymi jako poważne lub niebezpieczne.

Rada UE przyjęła przy tym nieco inne podejście niż Parlament Europejski. W stanowisku Rady przewidziano możliwość, aby państwa członkowskie decydowały, które akcje powinny zostać powiązane z badaniem technicznym i czy wada stojąca za daną kampanią ma zostać zakwalifikowana jako poważna albo niebezpieczna.

To ważna różnica, ponieważ ostateczny kształt przepisów nadal jest negocjowany.
 

Czy te przepisy już obowiązują w Polsce?

Nie.

Na dzień 17 września 2026 roku nie można pojechać do stacji kontroli pojazdów i zakładać, że diagnosta automatycznie odmówi pozytywnego wyniku wyłącznie dlatego, że samochód ma niewykonaną akcję przywoławczą producenta.

Opisywana zmiana jest częścią unijnego pakietu dotyczącego badań technicznych – tzw. Roadworthiness Package.

Komisja Europejska przedstawiła projekt w kwietniu 2025 roku. W maju 2026 roku komisja transportu Parlamentu Europejskiego przyjęła swoje stanowisko i poparła sprawdzanie niewykonanych obowiązkowych akcji przywoławczych. Parlament zgodził się następnie na rozpoczęcie negocjacji międzyinstytucjonalnych.

Rozmowy nadal trwają. Jeszcze we wrześniu 2026 roku w Radzie UE procedowane były kolejne dokumenty dotyczące właśnie tego projektu.

Dlatego wszelkie nagłówki w rodzaju:

„Od teraz bez akcji serwisowej nie przejdziesz przeglądu”

są na razie przedwczesne.

Ale sam kierunek zmian jest jak najbardziej realny.
 

Czy diagnosta będzie naprawiał albo oceniał akcję serwisową?

Nie.

Stacja kontroli pojazdów nie stanie się serwisem danej marki.

Jeżeli ostateczne przepisy zachowają obecny kierunek projektu, rola stacji ma polegać przede wszystkim na weryfikacji informacji.

Czy pojazd jest objęty aktywną obowiązkową akcją?

Czy akcja dotyczy wady istotnej dla bezpieczeństwa?

Czy wymagana naprawa została wykonana?

Jeżeli nie – właściciel musiałby najpierw udać się do odpowiedniego serwisu, usunąć problem, a następnie potwierdzić jego rozwiązanie zgodnie z procedurą przewidzianą w przepisach.

Projekt Parlamentu zakłada wprost, że po wykonaniu wymaganej naprawy jej realizacja powinna zostać zweryfikowana przed uznaniem pojazdu za spełniający wymagania badania.
 

Co może być przedmiotem takich akcji?

Lista potencjalnych usterek jest bardzo szeroka.

Akcje przywoławcze producentów dotyczyły już między innymi:

  • poduszek powietrznych,
  • pasów bezpieczeństwa,
  • elementów układu hamulcowego,
  • instalacji elektrycznej,
  • układu kierowniczego,
  • elementów zawieszenia,
  • rozruszników,
  • ryzyka zwarcia lub pożaru,
  • oprogramowania systemów bezpieczeństwa.

TDT prowadzi publiczny wykaz informacji o akcjach serwisowych i produktach stwarzających zagrożenie. W samych informacjach publikowanych w 2026 roku znajdują się przypadki dotyczące między innymi możliwości pożaru, wad pasów bezpieczeństwa czy problemów mogących doprowadzić do utraty kontroli nad pojazdem.

To pokazuje, dlaczego ustawodawcy chcą potraktować część takich kampanii inaczej niż zwykłe zalecenie serwisowe.
 

„Ale moje auto jeździ normalnie”

I właśnie tutaj może pojawić się największe zaskoczenie dla kierowców.

Niektóre wady objęte akcją przywoławczą nie dają żadnych wcześniejszych objawów.

Samochód może odpalać normalnie.

Nie musi zapalać się kontrolka.

Hamulce mogą działać.

Kierowca może przejechać tysiące kilometrów bez najmniejszego problemu.

A jednak producent może wiedzieć, że w określonej partii zastosowano element, który w szczególnych warunkach może ulec awarii.

Dlatego zdanie:

„Jeżdżę tym autem pięć lat i nic się nie dzieje”

nie oznacza automatycznie, że akcję można zignorować.
 

Kupiłeś używane auto? Sprawdzenie VIN-u może stać się jeszcze ważniejsze

Planowana zmiana ma też ciekawy wymiar dla rynku samochodów używanych.

Przed zakupem auta kierowcy sprawdzają dziś przede wszystkim:

przebieg, historię szkód, liczbę właścicieli, historię badań technicznych czy pochodzenie samochodu.

W przyszłości coraz większe znaczenie może mieć jeszcze jedno pytanie:

czy wszystkie obowiązkowe akcje przywoławcze zostały wykonane?

Niewykonana kampania bezpieczeństwa nie musi oznaczać, że samochód jest „zły”.

Może natomiast oznaczać, że trzeba wykonać określoną naprawę.

Dlatego przy zakupie używanego pojazdu warto sprawdzać numer VIN również pod tym kątem – niezależnie od tego, kiedy nowe unijne przepisy ostatecznie wejdą w życie.
 

Co kierowca może zrobić już teraz?

Nie trzeba czekać na zmianę przepisów.

Jeżeli masz kilkuletni samochód, szczególnie kupiony jako używany, możesz sprawdzić, czy producent nie prowadzi dla niego aktywnej kampanii.

Najczęściej wystarczy:

  • przygotować numer VIN samochodu,
  • wejść na stronę producenta lub importera,
  • znaleźć wyszukiwarkę akcji przywoławczych,
  • wpisać VIN,
  • w przypadku aktywnej kampanii skontaktować się z autoryzowanym serwisem.

Transportowy Dozór Techniczny również publikuje zestawienia akcji i odsyła właścicieli pojazdów do stron producentów, gdzie można zweryfikować konkretny VIN.
 

Badanie techniczne coraz mniej przypomina tylko „rolki, światła i spaliny”

Ta historia pokazuje również coś znacznie większego.

Badanie techniczne samochodu stopniowo przestaje dotyczyć wyłącznie tego, co diagnosta może zobaczyć lub zmierzyć podczas kilkudziesięciu minut na stacji.

Nowoczesny samochód to również ogromna ilość danych.

VIN.

Przebieg.

Elektroniczne systemy bezpieczeństwa.

Emisja.

Oprogramowanie.

Historia pojazdu.

A być może w przyszłości również informacja o tym, czy producent wykrył w konkretnym egzemplarzu niebezpieczną wadę i czy została ona usunięta.

Dlatego badania techniczne w kolejnych latach mogą coraz mocniej łączyć fizyczną kontrolę samochodu z informacjami zapisanymi w krajowych i europejskich systemach.
 

Czy zatem niewykonana akcja producenta będzie oznaczała brak przeglądu?

Na dzisiaj odpowiedź brzmi:

jeszcze nie.

Ale propozycja jest realna i znajduje się na zaawansowanym etapie unijnego procesu legislacyjnego.

Parlament Europejski popiera rozwiązanie, w którym aktywna obowiązkowa akcja dotycząca poważnej lub niebezpiecznej wady może uniemożliwić uzyskanie pozytywnego wyniku badania.

Rada UE również popiera powiązanie akcji przywoławczych z badaniami technicznymi, choć jej stanowisko daje państwom członkowskim większą swobodę w określaniu, które kampanie mają wpływać na wynik badania.

Dopiero ostatecznie uzgodniony tekst pokaże, jak dokładnie będzie wyglądać nowy system i w jakiej formie zostanie później wdrożony w Polsce.

Jedno można powiedzieć już dziś.

Jeżeli producent Twojego samochodu informuje o akcji związanej z bezpieczeństwem, nie warto wkładać tego pisma do schowka i zapominać o nim do następnego przeglądu.

Bo w przyszłości właśnie podczas tego przeglądu temat może do Ciebie wrócić.

 

Masz wątpliwości przed badaniem technicznym?

Nie czekaj do ostatniego dnia ważności badania.

KROS – Okręgowa Stacja Kontroli Pojazdów wykonuje badania techniczne samochodów osobowych, dostawczych i innych pojazdów objętych zakresem OSKP.

Jeśli zbliża się termin badania, przyjedź wcześniej i zadbaj o to, żeby stan techniczny samochodu nie był niespodzianką dopiero wtedy, gdy diagnosta rozpocznie kontrolę.

 

Tylu zadowolonych klientów

Tyle typów pojazdów przebadaliśmy

Tyle pokoleń klientów obsługujemy

Tyle pojazdów przebadaliśmy

Te liczby mówią same za siebie

Imię
Nazwisko
Twój e-mail
Treść wiadomości
Wyślij
Wyślij
Formularz został wysłany — dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!

0

0

0

0

KROS

KONSTANTYNÓW ŁÓDZKI

OKRĘGOWA STACJA KONTROLI POJAZDÓW 

 

ul. Srebrzyńska 5/7

95-050 Konstantynów Łódzki 

NIP 7311969563

REGON 100847265

TEL +48 42 211 10 59

www.stacja-kros.pl

e-mail: skpkonstantynow@gmail.com

Do stworzenia strony wykorzystano umiejętności zespołu ab-media.pl