Samochód hamuje prawidłowo. Światła działają. Zawieszenie nie ma luzów, opony są w dobrym stanie, a kierowca przyjechał na badanie techniczne przekonany, że za kilkanaście minut wyjedzie ze stacji z pozytywnym wynikiem.
I wtedy diagnosta zaczyna od czegoś, czego wielu kierowców niemal nie zauważa: identyfikacji pojazdu.
Numer VIN jest skorodowany. Jeden znak trudno odczytać. Tabliczki znamionowej nie ma tam, gdzie powinna być. Albo numer znajdujący się na samochodzie różni się od tego w dokumentach.
I nagle okazuje się, że nawet samochód w bardzo dobrym stanie technicznym może mieć poważny problem z przejściem badania.
Dlaczego? Ponieważ zanim diagnosta oceni hamulce, zawieszenie czy emisję spalin, musi mieć pewność, jaki pojazd właściwie bada.
Podczas badania technicznego diagnosta porównuje dane identyfikacyjne pojazdu ze stanem faktycznym oraz z dokumentami i danymi dostępnymi w systemie. Przepisy wprost przewidują kontrolę numeru VIN albo – zależnie od pojazdu – numeru nadwozia, podwozia lub ramy.
To ważne, ponieważ badanie techniczne nie polega wyłącznie na odpowiedzi na pytanie:
„Czy samochód jest sprawny?”
Diagnosta musi również odpowiedzieć:
„Czy samochód stojący przede mną jest tym samym pojazdem, którego dotyczą przedstawione dokumenty?”
Dlatego kontrola identyfikacji auta odbywa się już na początku badania.
Przepisy dotyczące badań technicznych wymieniają m.in. sytuacje, w których:
I tu zaczyna się część, która często zaskakuje właścicieli samochodów.
To jeden z klasycznych problemów starszych samochodów.
Numer identyfikacyjny może znajdować się w miejscu narażonym przez wiele lat na wilgoć, zabrudzenia, sól drogową czy korozję. Problem może również pojawić się po naprawach blacharskich, wypadku albo ingerencji w element konstrukcyjny, na którym umieszczono oznaczenie.
Jeżeli diagnosta jest w stanie jednoznacznie odczytać numer i potwierdzić jego zgodność, sama obecność powierzchniowej korozji nie oznacza automatycznie problemu.
Sytuacja zmienia się jednak wtedy, gdy część znaków przestaje być możliwa do pewnego odczytania.
Diagnosta nie może „domyślić się”, że niewidoczny znak to zapewne „8”, ponieważ pozostałe dane samochodu pasują.
VIN musi pozwalać na jednoznaczną identyfikację pojazdu.
Kierowca może patrzeć na numer i uważać:
„Przecież wszystko widać. Tylko jedna cyfra jest trochę słabsza”.
Dla diagnosty wygląda to inaczej.
Jeżeli numer stał się niekompletny albo nieczytelny, przepisy traktują taką sytuację jako nieprawidłowość dotyczącą identyfikacji pojazdu.
Nie chodzi przy tym o nadmierną drobiazgowość diagnosty.
Jedna zmieniona cyfra lub litera może oznaczać zupełnie inny pojazd.
Dlatego w przypadku oznaczeń identyfikacyjnych nie obowiązuje zasada „prawie się zgadza”.
To znacznie poważniejsza sytuacja.
Obowiązujące przepisy stanowią, że jeżeli numer VIN, numer nadwozia, podwozia lub ramy znajdujący się w pojeździe i na tabliczce znamionowej nie zgadza się z danymi zawartymi w dokumencie pojazdu, diagnosta wydaje zaświadczenie z negatywnym wynikiem badania technicznego i odnotowuje stwierdzoną niezgodność.
I tutaj nie ma znaczenia, że:
Najpierw musi zostać wyjaśniona tożsamość pojazdu i prawidłowość jego danych.
To ciekawa i bardzo ważna różnica.
Wyobraźmy sobie sytuację:
samochód: ABC123...dowód rejestracyjny: ABC123...CEPiK: ABC128...
Na pierwszy rzut oka kierowca może pomyśleć, że również automatycznie oznacza to wynik negatywny.
Przepisy przewidują jednak szczególną procedurę dla niezgodności między faktycznymi oznaczeniami pojazdu i jego dokumentem a danymi zgromadzonymi w centralnej ewidencji.
W określonej przepisami sytuacji diagnosta może zakończyć badanie wynikiem pozytywnym, odnotować niezgodność i przekazać odpowiednią informację dotyczącą danych w ewidencji.
To pokazuje bardzo ważną rzecz:
błąd w CEPiK nie jest tym samym co niezgodność numeru na samochodzie z dokumentami.
Każdy taki przypadek trzeba jednak ocenić indywidualnie.
Kolejne częste nieporozumienie brzmi:
„VIN na nadwoziu jest, więc po co komu jeszcze tabliczka znamionowa?”
Tymczasem tabliczka znamionowa jest jednym z elementów identyfikacyjnych pojazdu, a przepisy dotyczące badań technicznych wprost wymieniają brak tabliczki znamionowej lub jej nieczytelność wśród nieprawidłowości sprawdzanych podczas identyfikacji.
Na tabliczce mogą znajdować się między innymi dane producenta, oznaczenia identyfikacyjne oraz informacje techniczne dotyczące pojazdu.
Problemem może więc być zarówno:
brak tabliczki,
jak i sytuacja, w której tabliczka wprawdzie jest, ale:
Nie warto próbować rozwiązywać sprawy na własną rękę.
Tabliczka znamionowa nie jest ozdobną naklejką, którą można dowolnie odtworzyć i przykleić do samochodu.
Przepisy przewidują możliwość wykonania zastępczej tabliczki znamionowej między innymi w przypadku braku, utraty lub zniszczenia oryginalnej tabliczki. Procedura wymaga odpowiedniego działania organu rejestrującego, a stacja kontroli pojazdów może wykonywać czynności związane z umieszczeniem oznaczeń zgodnie z przewidzianą procedurą.
Dlatego zanim ktoś zamówi w internecie tabliczkę wyglądającą „jak fabryczna”, zdecydowanie lepiej najpierw ustalić prawidłową drogę formalną.
Najważniejsza zasada:
Nie należy pogłębiać cyfr punktakiem, poprawiać znaków grawerem, wybijać ich ponownie ani próbować „odtworzyć” brakującej części numeru.
Można w ten sposób zamienić problem wynikający z naturalnej korozji w znacznie poważniejszą sytuację, ponieważ później trzeba będzie ustalić, skąd wzięły się ślady ingerencji w pole numerowe.
Prawo przewiduje specjalną procedurę dla pojazdów, w których cecha identyfikacyjna została między innymi zatarta, skorodowała albo została zniszczona podczas wypadku lub naprawy. W określonych przypadkach potrzebna może być opinia rzeczoznawcy oraz decyzja właściwego organu dotycząca nadania cechy identyfikacyjnej.
Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest ustalenie przyczyny problemu i właściwej procedury, zamiast samodzielnego „ratowania” VIN-u.
W większości współczesnych samochodów spotykamy standardowy 17-znakowy VIN, ale kierowcy starszych lub nietypowych pojazdów powinni pamiętać, że sytuacja nie zawsze jest tak prosta.
Same przepisy dotyczące badań technicznych posługują się nie tylko określeniem VIN, ale również numerem nadwozia, podwozia lub ramy.
Transportowy Dozór Techniczny przewiduje także procedury dotyczące pojazdów, które nie posiadają wymaganego 17-znakowego VIN i wymagają indywidualnego rozwiązania kwestii zgodności z warunkami technicznymi.
Dlatego nie należy automatycznie zakładać, że starszy pojazd z krótszym fabrycznym numerem musi być nielegalny.
Liczy się konkretny pojazd, jego data produkcji, dokumentacja i sposób, w jaki został dopuszczony do ruchu.
Przed zakupem lub pierwszym badaniem samochodu sprowadzonego z zagranicy dobrze sprawdzić oznaczenia identyfikacyjne jeszcze przed załatwianiem formalności.
Należy porównać:
VIN na pojeździe → VIN na tabliczce znamionowej → VIN w zagranicznych dokumentach.
Jeżeli pojawia się różnica, warto wyjaśnić ją przed rejestracją.
Szczególnie ostrożnym trzeba być przy pojazdach:
Numer VIN jest również jedną z danych używanych przez państwową usługę „Historia Pojazdu”, wraz z numerem rejestracyjnym i datą pierwszej rejestracji.
Przed przyjazdem na stację warto poświęcić kilka minut nie tylko na światła i opony.
Sprawdź również:
1. Czy potrafisz odnaleźć fabryczne pole z numerem VIN.
Nie ograniczaj się wyłącznie do numeru widocznego przez szybę, jeżeli producent przewidział również oznaczenie na nadwoziu lub ramie.
2. Czy wszystkie znaki są czytelne.
Zwróć uwagę na korozję, uszkodzenia mechaniczne i ślady napraw.
3. Czy numer zgadza się z dokumentami pojazdu.
Porównuj znak po znaku.
4. Czy samochód posiada tabliczkę znamionową.
Jeżeli jej brakuje albo jest zniszczona, warto wyjaśnić sprawę wcześniej.
5. Nie ingeruj samodzielnie w pole numerowe.
Jeżeli coś wzbudza Twoje wątpliwości, lepiej skonsultować problem ze specjalistą.
To argument, który czasem pojawia się na stacji.
Trzeba jednak pamiętać, że aktualne badanie dotyczy aktualnego stanu pojazdu.
Numer mógł przez ostatni rok bardziej skorodować. Tabliczka mogła odpaść. Element został naprawiony. Kierowca mógł kupić auto od poprzedniego właściciela i dopiero teraz ktoś dokładnie zauważył rozbieżność.
Pozytywny wynik poprzedniego badania nie powoduje, że diagnosta podczas kolejnego badania może zignorować stwierdzoną nieprawidłowość.
Badanie techniczne kojarzy się kierowcom przede wszystkim z rolkami hamulcowymi, szarpakami, analizatorem spalin i kontrolą świateł.
Tymczasem jednym z pierwszych i najważniejszych etapów jest znacznie prostsze pytanie:
Dopiero kiedy pojazd można jednoznacznie zidentyfikować, kolejne pomiary mają właściwy sens.
Nieczytelny VIN, brak tabliczki znamionowej czy rozbieżność w dokumentach nie są więc „papierologią wymyśloną przez diagnostę”. Są elementem systemu, który ma zapewniać pewność, że konkretny wynik badania dotyczy dokładnie tego pojazdu, który później będzie poruszał się po drodze.
Jeżeli numer VIN w Twoim samochodzie jest mocno skorodowany, tabliczka znamionowa została uszkodzona, dane w dokumentach wzbudzają wątpliwości albo kupiłeś nietypowy pojazd sprowadzony z zagranicy – nie warto czekać do ostatniego dnia ważności badania.
W Okręgowej Stacji Kontroli Pojazdów KROS w Konstantynowie Łódzkim możesz uzyskać informację, jaki rodzaj badania lub dalszej procedury może być potrzebny w konkretnej sytuacji.
KROS – Okręgowa Stacja Kontroli Pojazdów
Konstantynów Łódzki, ul. Srebrzyńska 5/7 -->
tel. 42 211 10 59
stacja-kros.pl
Bo czasem największym problemem samochodu przed badaniem technicznym nie jest to, jak jeździ, ale to, czy można bez żadnych wątpliwości ustalić, który to dokładnie samochód.
Tylu zadowolonych klientów
Tyle typów pojazdów przebadaliśmy
Tyle pokoleń klientów obsługujemy
Tyle pojazdów przebadaliśmy
Te liczby mówią same za siebie
KROS
KONSTANTYNÓW ŁÓDZKI
OKRĘGOWA STACJA KONTROLI POJAZDÓW
ul. Srebrzyńska 5/7
95-050 Konstantynów Łódzki
NIP 7311969563
REGON 100847265
TEL +48 42 211 10 59
www.stacja-kros.pl
e-mail: skpkonstantynow@gmail.com
Do stworzenia strony wykorzystano umiejętności zespołu ab-media.pl